Licentia poetica
 
 
(moje wiersze i poezje)
 
       
 

Elegia o polegii


A gdy polegli tam zdradzeni o świcie

Polegli zdradzeni tam o świcie

Legli Polegli, mordercy zbiegli

Czmychli mordercy, Polegli legli


We mgle i w lesie przyszło dać życie

W lesie i mgle zabrano im życie

Silników wycie w burzy skowycie

W burzy skowycie silników wycie


Dobiło ich sowieckich kul gradobicie

Strzelały kanalie opłacone sowicie

Kanalie strzelały strzałami skrycie

Echo zaś niosło palby odbicie


A miał ich w opiece Pan na błękicie

Ten Pan ich w opiece miał należycie

Dlatego zginęli oddając swe życie

Bo ich Pan ukochał ich nad życie


Termobarycznych ładunków użycie

Zmarnowało wszystkim im życie

Zmarniało ich katolickie życie

Przez termobarycznych ładunków użycie


A wy, gorszy sorcie, cóż sobie myślicie?

Dalej Wybitnym Polakom złorzeczycie!

W oczy bije wasze skrajne nieobycie

Czy ma to być ciemnych myśli odbicie?


Planujecie Naszej Ojczyzny zdobycie?

Wrogami naszymi jesteście niezbicie!

Lecz nigdy, nigdy nas nie zniszczycie -

Przetrwa Polska nawet nasze zabicie!


A może sobie złoczyńcy myślicie

Że mgłę zdradziecką znów rozpylicie?

Że znów kogoś szlachetnego zgasicie?

Kogoś, kto was przechytrzył w gambicie?


Wielki to Polak swe poświęcił życie

By wszyscy mogli żyć w dobrobycie

A wy tę ofiarę tak lekceważycie

Nigdy w tej walce nie zwyciężycie!


W komunistycznym micie wciąż tkwicie -

Tak was chowano w Polski niebycie.

W lewackiej ideologii hipokryzji szczycie

Polaka-katolika wytrwale niszczycie!


Prezdęta świętego ciągle gnoicie,

A swoich zdradzieckich mord nie widzicie!

Czasy te katolickie jeszcze wspomnicie

Gdy z braku wartości nadejdzie gnicie!


Może tej skardze nie uwierzycie,

Lewacy, co się za mało modlicie.

Się za mało modlicie o świcie,

W sowieckie kule nie uwierzycie...


Chodźby na śmietnik święty krzyż wywalicie

Na budę psu się zda to niezbicie!

Komunistyczne ścierwa, co skrycie

Krecią robotę w narodzie robicie...


Nie mam pojęcia, na co liczycie?

Lecz sprawiedliwość przyniesie wam życie.

Srogich i długich wyroków odbycie

Z gwarantowanym bulem w odbycie!


Już widzę, jak pod celą kwiczycie,

Szczoteczką do zębów kible czyścicie,

Więzienne racje chlipiąc tyci-tycie,

Za dawnym układem bardzo tęsknicie!


Bo tylko na to zasłużyliście -

Swoim lewactwem ohydnym iście!

Za to, co katolikom uczyniliście -

Prawdziwym Polakom, oczywiście!


Że czarne jest czarne nam wmówić chcieliście

A tylko - jak zwykle - się zbłaźniliście!

Bo białe jest czarne, tak, oczywiście!

A wy się na czarno wybieliliście!


Ni krzty godności nigdy nie mieliście!

Z łotrami i kanaliami trzymaliście,

Nikczemne układy budowaliście,

Tradycję katolicką demolowaliście!


Na drzewach wciąż jeszcze wiszą liście...

Lecz idzie zima - zapomnieliście?

Wkrótce opadną w krąg zamaszyście,

Zrobi się miejsce - pomyśleliście?


ZOMO tam stało, gdzie i wy staliście,

Zdradzieckie swoje sztuczki ćwiczyliście,

Boga Prawdziwego się nigdy nie baliście,

Dlatego już za życia umarliście!


Pomnika godnego wznieść nie chcieliście -

Powstanie, gdzie się nie spodziewaliście!

Krzyże smoleńskie usuwać chcieliście,

Tym wszystkim bardzo mocno przegięliście!


Za wszystko rachunki wnet zapłacicie:

Grzywny, wyroki i gęby obicie!

Za waszych lewackich knowań krycie

Za wszystkie świństwa, które czynicie!


Polegli oddali życie o świcie

By Polska mogła żyć znakomicie.

W waszej czelności tego nie widzicie -

Dlatego was czeka wiecznotrwałe wykpicie!!!

 

 

A.D. 2018 napisał Zbysław Przemysław Ciapowicz

podkielecki rolnik i początkujący, natchniony poeta

 

 

(wyrażam zgodę na umieszczenie mojego Poematu na powstającym na Placu Marszałka Piłsudzkiego Pomniku Ofiar najtragiczniejszej Katastrofy w Historii Państwa Polskiego w Smoleńsku 10.04.2010 r.)